środa, 22 lipca 2015

Kilka słów o mnie i moich zdolnościach...

Dziś napiszę kilka słów o mnie. Moje opowiastki są skrótowe bo z doświadczenia wiem, że nie ilość a jakość się liczy. No i nie każdy lubi długie opisy czytać. Jeśli moja osoba i to, co proponuję kogoś zainteresuje- zawsze może do mnie napisać, zadzwonić lub przyjechać do Harmonia Życia. Agroturystyka ze wsparciem psychologicznym i nie tylko.

Nie będę Wam pisała jakie szkoły i kursy pokończyłam bo było tego sporo. Tak, uczyłam się technik, żeby coś rozwinąć, albo coś po poznaniu tego porzucić, no i oczywiście jestem też psychologiem. O tym możecie poczytać na mojej stronie: http://psychologiaduchowa.eta.pl/Omnie.htm Wprawdzie ta strona nie była dawno aktualizowana (nie wszystkie dziesiątki kursów i szkoleń, które sama przeszłam są tam uwzględnione) ale to, co istotne z niej wynika. Tyle, że nie 20 a już 29 lat zajmuję się już rozwojem duchowym. Wiem- nie wyglądam, że mam aż tyle lat:))) To właśnie zasługa tej duchowej pracy:)

Skąd wzięły się moje zdolności i dary?
Część z nich oczywiście jest wyuczona. Każdy z nas ma w sobie wszelkie dary boskiego dziecka. Jednak jako, że każdy z nas jest indywidualnością, jedne bardziej niż inne dary ma na to życie dane, jako możliwe do rozwinięcia. (Tak przy okazji: właśnie wiedzę o tych darach, które Wy macie, odkrywam przed Wami w mojej analizie darów i zdolności.)
Nie będę zbyt oryginalna, gdy powiem to, co mówi większość ezoteryków: zdolności odziedziczyłam po przodkach: po moich babciach i prababciach. W moim przypadku nie są to puste słowa. Ja miałam ten zaszczyt, że z obu stron rodziny otrzymałam zdolności uzdrawiania, kontaktu ze zmarłymi i innymi światami, transformacji energii, przepowiadania (celowo nie piszę przyszłości bo może być to także przeszłość i teraźniejszość). Po śmierci ostatniej babci, która miała te niezwykłe dary (o szczegółach opowiadam tylko osobiście) jakbym dostała ich więcej. Zauważyłam, że gdy umiera osoba, z bliskiej Ci rodziny, może przekazać Ci swój dar. To jest historia na osobny temat.
Jako dziecko byłam małym geniuszem:) Ktoś przekonał mnie bym szczerze o tym mówiła, więc mówię. Umiałam powiedzieć pierwsze słowo, gdy miałam pół roku. Gdy miałam 4 lata czytałam gazety i encyklopedię. Sama nauczyłam się chodzić w wieku niespełna roku od razu z leżenia, bez raczkowania. Wstałam i poszłam. Gdy miałam 3-4 lata mówiłam tak niezwykle mądre zdania, że całe grupy sąsiadek schodziły się by zadawać mi pytania. Udzielałam porad porad dorosłym już w wieku 3 lat!!! Co ciekawe jak byłam nastolatką, np. gdy miałam 10 lat, to już wtedy dorośli podejmowali ważne decyzje życiowe na podstawie moich porad, jak np. rozwód czy przeprowadzka na drugi koniec kraju. Wiem, że to wszystko brzmi niewiarygodnie, także dla mnie samej, ale do dziś krążą o tym opowieści w rodzinie i wśród znajomych. Jak też i o tym, jak byłam niezwykle brzydka i chorowita (nie sądzili, że w ogóle przeżyję w niemowlęctwie). Gdy miałam 8 lat pisałam wiersze i opowiadania. Te historie były niezwykłe: mówiły o czymś czego nie mogłam widzieć i znać. Przepowiadać zaczęłam w wieku lat 13-tu. Przepływ energii w moich dłoniach odkryłam w wieku lat 20-tu. Później ujawniły się jeszcze inne zdolności. To taki skrót ale z niego chyba już widać, że taka inna od zawsze byłam:)))
Kiedyś sama chodziłam do różnych wróżbitów, terapeutów, jasnowidzów i pomagaczy, by powiedzieli mi czemu taka jestem, czemu tak różne niezwykłe historie mnie spotykają (oj, na całą książkę tego jest:))) i czemu też spotykało mnie tyle trudnych przeżyć... Co ciekawe, wiele z ich odpowiedzi się już spełniło. Dziękuję tym wszystkim ludziom i różnym metodom, naukom, dzięki którym odkryłam kim i po co jestem:))) Teraz nie pozostało więcej nic jak tylko służyć: tym, co mam, jak umiem najlepiej, dla rozprzestrzeniania się dobra, pokoju i miłości:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz